SEN POGODNEGO KARALUCHA

sens życia według Oberiutów

 

Scenariusz spektaklu teatralnego napisany przez Łukasza Czuja z wykorzystaniem fragmentów utworów Daniiła Charmsa w tłumaczeniu Jerzego Czecha, Henryka Chłystowskiego i Jana Gondowicza oraz tekstów własnych.

Człowiek ma tylko dwa cele: ziemski – jedzenie, picie, ciepło, kobieta, wypoczynek i niebiański – nieśmiertelność.

Jest tylko jedna linia prosta, oś, na której leży wszystko to co ziemskie. I tylko to co nie leży, na tej osi może zaświadczyć o nieśmiertelności. I dlatego człowiek szuka odchyleń od tej osi i nazywa je pięknymi lub genialnymi.

Wszystko co ziemskie świadczy o śmierci. DANIIŁ CHARMS

 

Scenariusz spektaklu „Sen pogodnego karalucha” oparty jest na następujących tekstach:

Sztuce „Elżbieta BAM” w tłumaczeniu Jana Gondowicza oraz krótkich prozach Charmsa w tłumaczeniu Jana Gondowicza

Dialogach z opowiadania „Starucha” oraz opowiadaniu „Był sobie rudy..” w tłumaczeniu Henryka Chłystowskiego

Opowiadaniu „Mojej żonie ostatnio zaczęły krzywić się nogi” w tłumaczeniu Jerzego Czecha

Scenkach dramatycznych „Małgił” i „Poznanie dobra i zła” w tłumaczeniu Łukasza Czuja (konsultacja Katarzyna Makowiecka) – teksty pochodzą z wydanego w Wielkiej Brytanii w języku rosyjskim zbioru tekstów Daniiła Charmsa

Tekstach oryginalnych napisanych przez Łukasza Czuja

 

Postacie:

Daniił Iwanowicz – melonik z podwójnym rondem, czarna marynarka, rozpięta pod szyją koszula, całość luźna, uwidaczniająca szczupłość sylwetki aktora

Aleksander Iwanowicz – melonik z podwójnym rondem. Jednolity garnitur – w wąskie czarno–szare paski, trochę przykrótkie spodnie, całość mocno opinająca sylwetkę, nadając jej wyrazisty charakter.

Elżbieta BAM – czarna suknia z finezyjnym gorsetem i stojącym kołnierzem, podchodzącym wysoko pod brodę. Spódnica wąska z długim rozcięciem z boku. Włosy luźne, opadające swobodnie na ramiona. Długie czarne rękawiczki.

Alicja – krótko obcięte, nieco chłopięce jasne włosy. Prosta bluzka w kolorze szarym, wpuszczona w czarne spodnie. Czerwona aksamitka na szyi.

 

Przestrzeń:

Całość utrzymana w monochromatycznej gamie barw. Dwa plany. Plan pierwszy: przestrzeń pokoju ze snów – malowana w kratkę czarno–białą podłoga, leżąca po prawej stronie duża rzeźbiona szafa, jakby „tonąca” w podłodze, po lewej stronie pochylony zegar bez wskazówek, z tyłu zamykające przestrzeń po lewej stronie „znikające” drzwi (kawałek ściany z framugą, malowany we wzór z podłogi) z napisem Drei mal Klingen i wiszącą czaszką byka.

Drugi plan – całkowicie czarny z dominującym obiektem zamykającym głębie przestrzeni: wykonanym z stalowej blachy drzwiami – śluzą, wymodelowanymi w zniekształconym rzucie perspektywicznym, tworzącym wrażenie wypłaszczenia obiektu.

Cała przestrzeń uruchamia swoją dramaturgią i rytm za pomocą świateł – wydobywających malarską fakturę obiektów, wyznaczających pole gry i nadających charakter poszczególnym scenom. Rytm scen wyznaczany jest poprzez kontrapunktowanie światła „obiektywnego” oświetlającego całą przestrzeń gry i światła „subiektywnego” – punktowego, wykrawającego sylwetki ludzkie z całe przestrzeni, podkreślającego grą cieni dynamikę ruchu.

 

Scena 1 Przejście

Daniił Iwanowicz leży na szafie. Pionowa smuga światła na leżącą sylwetkę. Po słowach „w moim pokoju...” rozświetla się bardzo powoli drugi plan, gdzie widzimy trzy złączone ze sobą sylwetki ludzkie, pogrążone w mechanicznym ruchu, jak tryby jakiegoś nieznanego mechanizmu. Monolog kontrapunktowany jest krotki dźwiękami – rodzajem stukotu, dobiegającego gdzieś z oddali.

Danii Iwanowicz

Zaraz oni wejdą. Wejdą aby mnie zetrzeć z powierzchni ziemi. Uciec. Uciec? Ale którędy? Zaraz wejdą. Ach, to oni? Uciekać.

Pamięć. Moja pamięć jak skrzynia. Zaglądam do niej. Teraz zwariuję.

Urodziłem się i .... Nie teraz jest inny dzień, nie potrafię wykonać żadnego ruchu. Kompletna obojętność. Zostałem sam. Aleksander Iwanowicz pewnie gdzieś teraz spaceruje z jakąś damulką i wyjaśnia jej swoje poglądy na miłość.

W moim pokoju...to stało się w moim pokoju...albo zupełnie gdzie indziej. Pokój, żelazny piecyk, parówki, walizka, martwa starucha na podłodze.

Żyła sobie staruszka żyła i....I dobrze jej tak. A słońce świeciło nadal, a piękne damy pachniały równie zachwycająco.

Mój Boże, która jest godzina. Nic nie pamiętam.

Mój pokój, żelazny piecyk, parówki, walizka, martwa starucha na podłodze, jej sztuczna szczęka obok mojego łóżka, inwalida z drewnianą nogą, śmiejące się dzieci, tak dzieci to paskudztwo, Aleksander Iwanowicz, Elżbieta BAM, martwa szczęka, żelazna starucha, podłoga, zegar, szczęka, podłoga, zegar, szczęka.

Nie mogę się poruszyć.

wyciemnienie

 

Scena 2 Kto jest kim?

Rozjaśnienie. W dwóch smugach światła widzimy stojących na proscenium Daniiła i Aleksandra. Podnoszą z podłogi meloniki. Wszystkie gesty wykonują identycznie, jak odbicie w lustrze. Dopiero zerwanie symetrii pozwala im odzyskać własne imiona.

Daniił Iwanowicz

Nazywam się Danił Iwanowicz Mał

Aleksander Iwanowicz

Nazywam się Aleksander Iwanowicz Gił

Daniił Iwanowicz

Bardzo się cieszę, że pana widzę.

Aleksander Iwanowicz

Bardzo cieszę, że pana widzę.

Zmiana planu świateł

 

Scena 3 Alicja

W drugim planie widzimy podnoszącą się do góry Alicję. Jej ruchowi towarzyszy temat muzyczny na pianinie – temat, który potem powróci w finale.

 

Scena 4 Zagadka kapelusza Daniiła Iwanowicza

Rozjaśnienie planu pierwszego, w drugim nadal w smudze światła widzimy Alicję, która pod koniec tej sceny zacznie powoli przechodzić na plan pierwszy.

Daniił Iwanowicz

Bardzo się cieszę, że pana widzę

Aleksander Iwanowicz:

Bardzo się cieszę, że pana widzę

Daniił Iwanowicz:

Nie oderwałem Pana od pracy.

Aleksander Iwanowicz:

Nie, nie. Niczego nie robiłem, po prostu siedziałem sobie na podłodze.

pauza

Aleksander Iwanowicz

Zawsze chciałem Pana o to zapytać.

Daniił Iwanowicz

Tak. Proszę zatem pytać.

Aleksander Iwanowicz

Mam jednak nadzieję, że nie poczuje się pan dotknięty moim pytaniem.

Daniił Iwanowicz

Ależ skąd w Panu zrodziło się tak głupie podejrzenie?

Aleksander Iwanowicz

Właśnie tego się obawiałem

Daniił Iwanowicz

Niechże pan pyta.

Aleksander Iwanowicz

Zapytam zatem teraz pana: dlaczego nosi pan tak głupie nakrycie głowy?

Daniił Iwanowicz

Od pewnego czasu, nie opuszcza mnie podejrzenie, iż ktoś wykrada moje myśli.

Aleksander Iwanowicz

Zatem i w łóżku nie zdejmuje Pan czapki.

Daniił Iwanowicz

Ależ to oczywiste. Nie zdejmuje moje czapki nigdy.

Aleksander Iwanowicz

Tak jak myślałem, jest Pan prawdziwym...

Daniił Iwanowicz

Tak, jestem geniuszem.

Aleksander Iwanowicz

Daniele Iwanowiczu...

Daniił Iwanowicz

Tak, Aleksandrze Iwanowiczu.

Aleksander Iwanowicz

Zegar.

Daniił Iwanowicz

Zegar?

Aleksander Iwanowicz

Właśnie, zegar.

Daniił Iwanowicz

Ale co: zegar!

Aleksander Iwanowicz:

Zegar nie ma wskazówek.

Daniił Iwanowicz

Nie ma wskazówek.

Aleksander Iwanowicz

Dlaczego pan trzyma w pokoju zegar bez wskazówek?

Daniił Iwanowicz

Nie trzymam.

Aleksander Iwanowicz

Jak to? Przecież sam pan powiedział, że zegar nie ma wskazówek.

Daniił Iwanowicz

Oczywiście, że tak powiedziałem.

Aleksander Iwanowicz

No więc dlaczego pan trzyma w pokoju..

Daniił Iwanowicz

Ależ to nie jest mój pokój.

Aleksander Iwanowicz

Jakże to nie jest pański pokój, czyj zatem.

Daniił Iwanowicz

Aleksandrze Iwanowiczu, przecież to jest pański pokój.

Aleksander Iwanowicz

Mój pokój? Absolutnie to nie jest mój pokój. To może być Pana pokój, ale mój pokój...!

Daniił Iwanowicz

Jeśli nie jest to pana pokój, a nie jest to też, jak już stwierdziłem mój pokój, czyj zatem jest to

pokój?

 

Scena 5 Alicja po drugiej stronie lustra

Słychać delikatny temat Alicji na trąbkę. Alicja przechodzi na plan pierwszy. Daniił i Aleksander zamierają w swoich pozach. Zmiana świateł.

Alicja

Ja wszystko wiem. Wszystko słyszę. Mam różne sny. Najczęściej śni mi się moja śmierć. Jest duszny, letni dzień. Stoję w oknie i patrzę na drzewa rosnące w ogrodzie. Potem widzę, jak Aleksander Iwanowicz unosi się nad drzewami, robiąc śmieszne miny. Też chcę zrobić śmieszną minę, jednak czuję, jak moja twarz zastyga w jakimś obrzydliwym grymasie. Nie mogę uwolnić własnej twarzy, jakby grymas, zaczął nagle żyć własnym życiem i stał silniejszy od mojej woli. Aleksander Iwanowicz gdzieś nagle znika. Ja widzę, że nie jestem u siebie w domu, ale w jakimś obcym mieszkaniu. Potem budzę się i podchodzę do okna. Nad drzewami lata Aleksander Iwanowicz i robi śmieszne miny.

Alicja znika w drzwiach na II planie. Rozjaśnienie.

 

Scena 6 Robaki

Aleksander Iwanowicz

Czy mógłby mi Pan powiedzieć, czemu Pańska twarz ma taki dziwny, martwo–ołowiany kolor?

Daniił Iwanowicz

Z największą przyjemnością, udzielę panu odpowiedzi. Celowo się nie myję, by twarze znajdujących się obok mnie kobiet wydawały się jeszcze bardziej różowe, niż są w rzeczywistości.

Aleksander Iwanowicz

W pana wyglądzie jest jednak coś co mnie osobiście bardzo przypada do gustu. Marzę, na przykład, o czymś takim, co znajduje się na Pańskich plecach. Niestety, jest to dla mnie nieosiągalne.

Daniił Iwanowicz

Co Pan ma na myśli?

Aleksander Iwanowicz

Ten worek tłuszczu, albo skrzywienie kręgosłupa, które nazywa się garbem.

Daniił Iwanowicz

Jakże to miło, że zwrócił pan na to uwagę. Poza panem nikt tego bowiem nie zauważa. Przyznam się panu, że sam nie wiedziałem, iż noszę na sobie taką nadbudówkę.

Aleksander Iwanowicz

Dobrze, że są na świecie przyjaciele, którzy zwracają nam uwagę na takie ułomności.

Daniił Iwanowicz

Zgadzam się z panem. Chciałbym przy okazji dowiedzieć się skąd pan ma owe czarne wgłębienia na policzkach. Czy toczą pana za życia robaki, czy też są to ślady prochu, czy może to wytatuowane wągry?

Aleksander Iwanowicz

Martwią mnie pańskie pytania. Nie zadawała mi ich dotąd żadna kobieta. Zawsze interesowały się moimi włosami.

Daniił Iwanowicz

Teraz jest dla mnie jasne, że te ślady pozostawiły na pańskiej twarzy toczące ją za życia robaki.

Aleksander Iwanowicz

Kobiety interesują mnie zawsze, szczególnie powyżej kolan. Dla niejednego kobiety to stworzenia zepsute. Krąglutka młoda kobietka! Co w niej zepsutego? Nic przecież!

Daniił Iwanowicz

A jakże, nie to co dzieci. Mówi się o ich, że są bezgrzeszne, może są i bezgrzeszne, ale niebywale ohydne, zwłaszcza w tańcu.

Aleksander Iwanowicz

Kwiaty! Co warte kwiaty. U kobiet między nogami pachnie znacznie lepiej. Jedno i drugie to natura, nie ma się więc a co oburzać.

Daniił Iwanowicz

A wie Pan, że ponoć wkrótce mają wszystkim babom urżnąć dupska, po czym puścić je tak na spacer po ulicach.

Aleksander Iwanowicz

Nic z tego. Nikt babom żadnych dupsk nie urżnie.

W ich działanie włamuje się mosny temat muzyczny, nagle zaczynają się mu poddawać, zmiania się światło, na pojedyncze kontrowe (cieniowe) światło obok znikających drzwi. Teraz widzimy dwie sylwetki od tyłu i długie cienie odbijające się na podłodze.

Aleksander Iwanowicz

Elżbieta BAM

Daniił Iwanowicz

Elżbieta BAM?

Aleksander Iwanowicz

Elżbieta BAM

Daniił Iwanowicz

Do czego potrzebna nam.

Aleksander Iwanowicz

Hm. Do zabicia.

Daniił Iwanowicz

Jeśli tak to Elżbietę BAM widzę na ławce tam.

Aleksander Iwanowicz

Dopadnijmy ją za życia.

 

Scena 7 Dwa zbiry

Rozświetla się szafa, na której widzimy leżącą BAM

BAM

Zaraz, za chwilę drzwi się otworzą i wejdą oni... Na pewno wejdą, złapią i zetrą z powierzchni ziemi. Co ja narobiłam! Co ja narobiłam. Gdybym tylko wiedziała. Uciec? Ale którędy?

Daniił Iwanowicz

Elżbieto Bam, proszę natychmiast otworzyć (pauza) To rozkaz!

Aleksander Iwanowicz

Powiedz jej pan, że jak nie to wyważymy drzwi. Puść pan niech spróbuję

Daniił Iwanowicz

Wyważymy drzwi, więc niech zaraz otworzy.

Aleksander Iwanowicz

A może jej tam nie ma?

Daniił Iwanowicz (cicho)

Jest. A gdzie ma być? Elżbieto BAM, mówię po raz ostatni: otwierać! Wywalaj.

Aleksander Iwanowicz

Noża pan nie masz?

Daniił Iwanowicz

Nie, weź pan z ramienia.

Aleksander Iwanowicz

Nie idzie. Zaczekaj pan, tak się przystawię.

BAM

Nie myślcie, że wam otworzę, póki nie powiecie, co chcecie ze mną zrobić.

Daniił Iwanowicz

Sama pani wie co się kroi..

Bam

Nie wiem. Chcecie mnie zabić?

RAZEM

Nie minie cię sroga kara,

Przed nami nie ma ucieczki

BAM

A może mi tak powiecie, czym zawiniłam?

Daniił Iwanowicz

Sama Pani powinna wiedzieć.

BAM

Nie, nie wiem.

Daniił Iwanowicz

Proszę pozwolić, że nie uwierzę.

Aleksander Iwanowicz

Zbrodniarka jesteś.

Bam

Cha-cha-cha-cha. I pewnie myślicie, że jeszcze zabijecie mnie z czystym sumieniem?

Daniił Iwanowicz

A jakże, w najlepszej zgodzie z naszym sumieniem.

BAM

Jeśli tak, to niestety brak wam niestety sumień.

zmiana planu świateł – rozświetla się cały plan I

Aleksander Iwanowicz

Jak to brak nam sumień. Daniele Iwanowiczu, ona mówi, że nie brak nam sumień.

BAM

Bo pan na pewno żadnego sumienia nie ma, Aleksandrze Iwanowiczu. Zbir i już.

Aleksander Iwanowicz

Kto zbir? Ja? Ja zbir niby?

Daniił Iwanowicz

Aleksandrze Iwanowiczu moment. Elżbieto Bam, rozkazuję.

Aleksander Iwanowicz

Nie. Daniele Iwanowiczu, ja zbir mam być, czy co?

Daniił Iwanowicz

Daj Pan spokój z tym obrażaniem. Elżbieto Bam rozka...

Aleksander Iwanowicz

Zaraz, zaraz Daniele Iwanowiczu. To ja jestem zbir czy nie jestem? Mów pan!

Daniił Iwanowicz

A weŸ pan odczep się.

Aleksander Iwanowicz

To jak pan mówisz, jestem zbir? Nie?

Daniił Iwanowicz

A jakże, zbir!!!

Aleksander Iwanowicz

Ach więc tak, to ja zbir jestem dla pana? Tak pan powiadasz?

Daniił Iwanowicz

Spływaj pan! Co za kawał młota! I bierze się taki za odpowiedzialną robotę. Powiedzieć mu słowo, a już się wpienia. Wiesz pan, kto pan jesteś? Normalny kretyn.

Aleksander Iwanowicz

A Pan jesteś blagier.

Daniił Iwanowicz

Won!!!

BAM

Aleksander Iwanowicz to zbir!

Aleksander Iwanowicz

Ja tego nie daruję.

Daniił Iwanowicz

A ja pana zaraz spuszczę ze schodów.

Aleksander Iwanowicz

Spróbuj pan tylko!

Daniił Iwanowicz

To leć pan, leć, leć, leć.

Wchodzi BAM przez „znikające” drzwi

BAM

Dziwna chłopu wątroba.

Daniił Iwanowicz

Niby, że mnie?

Aleksander Iwanowicz

Panu, panu. No jasne że jemu, nie?

Bam

Jemu.

Daniił Iwanowicz

Elżbieto BAM, niech pani nie waży tak się mówić.

Bam

A dlaczego?

Daniił Iwanowicz

A bo pani nie ma żadnego prawa głosu. Jako sprawczyni podłej zbrodni. I jeszcze z impertynencjami wyjeżdża. Zbrodniarka!

Bam

Ale dlaczego?

Daniił Iwanowicz

Co-dlaczego?

BAM

Dlaczego zbrodniarka?

Daniił Iwanowicz

Dlatego, że nie ma pani żadnego prawa głosu.

Aleksander Iwanowicz

Żadnego głosu.

BAM

Nie prawda, że nie mam. Może pan sprawdzić na zegarku.

Daniił Iwanowicz

Niedoczekanie pani. Postawiłem pod drzwiami straż. Jeden ruch, a Aleksander Iwanowicz czknie w bok.

BAM

Chcę to zobaczyć. Bardzo proszę.

Daniił Iwanowicz

No dobra. Tylko radzę się odwrócić. Raz, dwa, trzy.

Aleksander Iwanowicz czka – Cziki–czik

Bam

Jeszcze raz! Błagam.

Pauza. Aleksander Iwanowicz czka ponownie.

Bam

Jak pan to robi?

Daniił Iwanowicz

Zwyczajnie. Aleksandrze Iwanowiczu, proszę pokazać.

Aleksander Iwanowicz

Z przyjemnością.

Aleksander Iwanowicz czka ponownie – z dużą gracją

BAM

Ależ to istne cudo. Czy panowie coś jeszcze pokażą.

Aleksander Iwanowicz

Awek plezir.

Daniił Iwanowicz

Allez-hop

Robi salto i pada na ziemię

Bam

Ale obaj.

Aleksander Iwanowicz

Nie ma się o co zaprzeć.

BAM

Może dać panu ręczniczek?

Aleksander Iwanowicz

Niby po co?

Bam

A tak sobie.

Aleksander Iwanowicz

Nadzwyczaj miłą ma pani powierzchowność.

Bam

Czyżby? A to czemu?

Aleksander Iwanowicz

Y-y-y-y-y-y, bo pani jest jak niezabudka

BAM

Niezabudka? No tak. A z pana tulipan.

Aleksander Iwanowicz

Że jak?

BAM

Tulipan.

Aleksander Iwanowicz

Wielkie dzięki.

Bam

Pozwoli pan, że go zerwę.

Z boku zjawia się Alicja

Alicja

Elżbieto, nie szalej.

Bam

Zaraz skończę. A teraz proszę stanąć na czworakach.

Aleksander Iwanowicz

Za pozwoleniem. Elżbieto Tarakanowna, to może ja lepiej pójdę już do domu. Żona czeka. Z mnóstwem dzieci, Elżbieto Tarakanowna. Daruje pani, że się naprzykrzałem. Proszę o mnie pamiętać. Takie już moje szczęście, że wszyscy mnie gnębią. I za co pytam. Ukradłem co, czy jak? Ależ skąd! Elżbieto Edwardowna, ja jestem uczciwy. Mam żonę. Z mnóstwem dzieci. Słodkie dzieciątka. Każde ma w zębach pudełko zapałek. Elżbieto Michajłowna. Proszę mnie puścić. Ja muszę do domu.

BAM wychodzi

Scena 8 Alicja i martwa starucha

Alicja ubiera kapelusz Daniił Iwanowicza i siada na szafie. Światło przygasa, zostaje jeden punktowy reflektor oświetlający sylwetkę Alicji.

Martwa starucha. Siedzi w fotelu, w moim pokoju i wygląda tak jakby zasnęła. Z półotwartych ust sterczy sztuczna szczęka. Zaglądam jej w twarz. Tak, nie może być wątpliwości: starucha umarła. Ale dlaczego w moim pokoju. Nienawidzę nieboszczyków. Teraz trzeba będzie męczyć się i wyjaśniać: skąd starucha wzięła się w moim pokoju. Siadam naprzeciw niej i zasypiam.

 

Scena 9 Damulka z piekarni

Rozpala się światło. Teraz każda z postaci, jest zamknięta w swojej przestrzeni. Daniił pozbawiony melonika traci kontrolę nad swoim światem.

Aleksander Iwanowicz:

Bardzo się cieszę, że pana widzę

Daniił Iwanowicz:

Nie oderwałem Pana od pracy.

Aleksander Iwanowicz:

Nie, nie. Niczego nie robiłem, po prostu siedziałem sobie na podłodze.

Daniił Iwanowicz:

Jak pan widzi, przyszedłem do pana z wódką i zakąską. Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu to wypijemy.

Aleksander Iwanowicz

Bardzo dobrze

Daniił Iwanowicz

Mam tutaj serdelki. To jak będziemy je jeść – na zimno czy gotowane.

Aleksander Iwanowicz

Postawimy je żeby się ugotowały. Zanim się ugotują będziemy pić wódkę pod gotowane mięso. Wspaniałe gotowane mięso, z zupy! Picie wódki jest korzystne. Miecznikow pisał, że wódka jest bardziej pożyteczna niż chleb, bo chleb to tylko słoma, która gnije w naszych żołądkach.

Daniił Iwanowicz

Pańskie zdrowie

Aleksander Iwanowicz

Smaczne (trzask)

Daniił Iwanowicz

Co to?

Aleksander Iwanowicz

To. Rondelek. Zapomniałem nalać wody do rondelka, a rondelek emaliowany, więc emalia odskoczyła.

Daniił Iwanowicz:

Wszystko jasne.

Aleksander Iwanowicz:

Cholera z nimi, będziemy jeść serdelki na zimno.

Daniił Iwanowicz:

Strasznie chce mi się jeść.

Aleksander Iwanowicz:

Niech pan, je.

Daniił Iwanowicz:

Przecież ostatnio jadłem wczoraj, z panem w knajpce i od tamtej pory nic więcej.

Aleksander Iwanowicz:

No, tak.

Daniił Iwanowicz:

Wie pan przyszedłem do pana, ratując się przed pościgiem.

Aleksander Iwanowicz:

Któż pana ścigał?

Daniił Iwanowicz:

Dama. (pauza) Poznałem ją w piekarni i natychmiast się zakochałem.

Aleksander Iwanowicz:

Ładna.

Daniił Iwanowicz:

Tak. W moim typie. Zgodziła się pójść do mnie na wódkę. Wstąpiliśmy do sklepu

Mocny motyw muzyczny, w znikających drzwiach zjawia się BAM podchodzi do niej Daniił,, zmiana planów

BAM

Pan pewnie sam chodzi po chleb?

Daniił Iwanowicz

Nie. Nie tylko po chleb, kupuję sobie sam wszystko

BAM

A gdzie pan jada obiady?

Daniił Iwanowicz

Zazwyczaj sam gotuję sobie obiad. Czasami jem w piwiarni.

BAM

Lubi pan piwo?

Daniił Iwanowicz

Nie, bardziej lubię wódkę.

BAM

Ja także lubię wódkę.

Daniił Iwanowicz

Picie wódki jest korzystne. Miecznikow pisał, że wódka jest bardziej pożyteczna niż chle–b, bo chle–b to tylko słoma, która gnije w naszych żołądkach.

BAM

Chciałabym razem z panem wypić wódki.

Daniił Iwanowicz

Proszę mi wybaczyć, czy mogę zapytać panią o pewną rzecz?

BAM

Oczywiście, proszę pytać.

Daniił Iwanowicz

Dobrze, zapytam panią. Czy wierzy pani w Boga?

BAM

W Boga? Oczywiście.

Daniił Iwanowicz

A co by pani powiedziała gdybyśmy kupili zaraz wódki i napili się.

BAM

No cóż, zgadzam się.

BAM odchodzi, Daniił Iwanowicz zostaje

Daniił Iwanowicz:

Ze sklepu zmuszony byłem cichaczem dać nogę.

Aleksander Iwanowicz:

Nie starczyło pieniędzy?

Daniił Iwanowicz:

Nie, pieniędzy starczało w zupełności, ale przypomniałem sobie, że nie mogę jej wpuścić do mojego pokoju.

Aleksander Iwanowicz:

A co, w pańskim pokoju była inna dama?

Daniił Iwanowicz:

Tak, jeśli pan chce, w moim pokoju znajduje się inna dama.

Zmiana świateł, smuga na Alicję

Alicja

Martwa starucha w moim pokoju. Serdelki, zegar, szczęka. Serdelki, zegar, szczęka.

Alicja zrywa z głowy melonik

Scena 10 Nieboszczycy

Daniił i Aleksander w pionowych smugach światła, ostre gesty

Daniił Iwanowicz

Chciałem pana zapytać, jak się pan odnosi do nieboszczyków?

Aleksander Iwanowicz:

Całkowicie negatywnie. Boję się ich.

Daniił Iwanowicz:

Tak, ja także nie znoszę nieboszczyków. Jakby mi się nawinął nieboszczyk i nie był moim krewnym, to bym pewnie dał mu kopa.

Aleksander Iwanowicz:

Nie należy kopać trupów.

Daniił Iwanowicz:

A ja bym mu przyłożył z obcasa, prosto w mordę. Nie znoszę nieboszczyków i dzieci.

Aleksander Iwanowicz:

Tak, dzieci to paskudztwo.

Daniił Iwanowicz:

A co jest według pana gorsze: nieboszczycy czy dzieci?

Aleksander Iwanowicz:

Dzieci są chyba gorsze, częściej nam przeszkadzają. Bo nieboszczycy, nie wdzierają się jednak w nasze życie.

Daniił Iwanowicz:

Wdzierają!!

Chciałbym pana zapytać, czy wierzy pan w Boga?

Na moment pełne światło, Aleksander z szeroko otwartymi ustami bezskutecznie próbuje wydobyć z siebie głos.Ciemność.

Scena 11 Małgił

ciemność

Aleksander Iwanowicz

W tej książce napisano o naszych pragnieniach i jak je spełnić. Dzięki tej książce zrozumiesz, jak marne są nasze pragnienia. Dowiesz się również jak łatwo jest spełnić czyjeś pragnienie, a jak trudno spełnić własne pragnienie.

Daniił Iwanowicz

Mówisz niezwykle uroczyście. Tak przemawiają wodzowie Indian.

Aleksander Iwanowicz

O tej książce należy mówić podniośle. Nawet na myśl o niej zdejmuję czapkę.

Daniił Iwanowicz

A ręce myjesz, zanim ją dotkniesz?

Aleksander Iwanowicz

To oczywiste że myję ręce .

Daniił Iwanowicz

To i nogi byś umył, ot tak na wszelki wypadek. Hi,hi, hi.

Aleksander Iwanowicz

To wcale nie jest śmieszne

Daniił Iwanowicz

Hi, hi.

Aleksander Iwanowicz

Mał.

Daniił Iwanowicz

Mał.

Aleksander Iwanowicz

Mał.

Daniił Iwanowicz

Mał?

Aleksander Iwanowicz

Mał.

Aleksander Iwanowicz

Małgił.

Daniele Iwanowiczu. Gdzie pan jest. Nie widzę pana.

Smuga światła z tyłu na Aleksandra, po chwili rozjaśnienie na siedzącego na planie pierwszym Daniiła.

Daniił Iwanowicz

Co to jest? Aleksandrze Iwanowiczu!

Wwiedienski

Co się stało? Danił! Gdzie ja jestem?

Daniił Iwanowicz

Gdzie jesteś? Nie widzę cię!

Aleksander Iwanowicz

A ty gdzie jesteś? Ja cię też nie widzę.

Daniił Iwanowicz

Co teraz robić? Aleksander, słyszysz mnie?

Aleksander Iwanowicz

Słyszę! Ale co się właściwie stało? I co to za balony?

Daniił Iwanowicz

Możesz się poruszać?

Aleksander Iwanowicz

Widzisz te balony?

Daniił Iwanowicz

Jakie balony?

Aleksander Iwanowicz

Małgił. Tak. Na okładce znajdowało się to właśnie słowo. Małgił. Zapisane tam było tajemnicze zdanie o tym jak człowiek powoli traci swój kształt, po czym przemienia się w balon, aż wreszcie gdy zamieni się w balon, gubi wszystkie swoje pragnienia.

 

Scena 11 Co to za gra Elżbieto BAM?

Daniił siedzi na krześle po środku sceny

Daniił Iwanowicz

Tak. Wstaję. Siadam. Chodzę. Można tak godzinami chodzić między zegarem i szafą, albo szafą i zegarem i nie znaleŸć wyjścia. Czasami człowiek zaczyna rzucać jakimiś strzałkami w stronę szafy. Hej, szafko. Można też położyć się na ziemi o obserwować kurz. W tym także można znaleŸć natchnienie.

Tak. Teraz moim zadaniem jest stworzenie własnego porządku. Jestem stworzycielem świata. Mówię, bo chcę być.

Daniił Iwanowicz

Mówię, bo chcę być

Z tyłu zjawia się BAM

BAM

Ale co pan mówi, niech pan przestanie mówić

Daniił Iwanowicz

Mówię bo chcę być.

BAM

Niech pan mnie zastrzeli, niech pan mnie zetrze z powierzchni ziemi.

Daniił Iwanowicz

Mówię żeby być.

BAM

Panie Daniił Iwanowicz, pan wie, która jest godzina. Na wszystko jest już za póŸno.

Daniił Iwanowicz

Ja nie mogę Pani zabić.

BAM

A więc jednak nie ma w Panu prawdziwej mocy. Jest pan tylko złudzeniem.

Daniił Iwanowicz

Kim wobec tego pani jest.

BAM

Pan się nie chce przyznać do prawdziwej miłości, ale ja to wiem, ona tli się w panu a pan jej się boi, pan przed nią ucieka w tą całą swoją groteskę i czysty abstrakt.

Daniił Iwanowicz

Skąd pani to wie?

BAM

Przecież w Panu nie ma żadnej tajemnicy.

zjawia się Alicja, nucąc swoją dziecięcą wyliczankę którą obserwuje Daniił Iwanowicz

BAM

Raz, dwa, trzy – Baba Jaga patrzy..

Daniił Iwanowicz

Co to jest za gra Elżbieto BAM? Niech pani mi powie?

Alicja

Był sobie pewien rudy człowiek, który nie miał oczu ani uszu. Nie miał także włosów, toteż rudym nazywano go jedynie umownie. Mówić nie mógł, ponieważ nie miał ust. Nosa także nie miał. Nie miał nawet rąk i nóg. Nie miał brzucha ani pleców, nie miał kręgosłupa i żadnych wnętrzności. Nie miał nic!

Daniił Chams

A ja mam na głowie włosy.

Aleksander zjawia się w drzwiach na II planie

Aleksander Iwanowicz

Klęski zawsze nadchodzą znienacka! W bardzo jeszcze młodym wieku mieszkałem w domku o skrzypiących drzwiach. Nie mieszkał tam nikt więcej. Prócz mnie tylko myszy i karaluchy. Karaluch wszędzie się trafi. A gdy szła noc zamykałem drzwi i gasiłem lampę. Spałem nie bojąc się nic a nic.

Alicja

Nic a nic.

Nic a nic.

Aleksander Iwanowicz

Raz budzę się....

Daniił Iwanowicz

I widzę: drzwi otwarte, a w nich stoi niewiasta. Wpatruję się w nią oko w oko. A ona stoi. Jest już dość jasno. Pewno przed świtem. Tak czy owak, widzę wyraźnie jej twarz. I wiecie , kto to. Tak, była wtedy podobna do...

Aleksander Iwanowicz

Patrzę jej prosto w oczy. A ona stoi. Było dość widno. Miało się ku świtaniu. W każdym razie widziałem jej twarz. To była ona. Była wtedy podobna...

Daniił Iwanowicz

To była ona. Była wtedy podobna...

Alicja i Aleksander znikają

BAM

Śniło mi się dwóch mężczyzn rozprawiających o idei wskrzeszenia ciał. Myślę, że to powinno Pana zainteresować.

Daniił Iwanowicz

Elżbieto BAM, a po cóż zaprzątać sobie takimi głupstwami głowę. Może to tylko czysty przypadek.

BAM

Szanowny panie. Ja w takie przypadki nie wierzę. Siła wyższa nawet w bezsensie objawia swój sens tajemny, którego nikt z nas odgadnąć nie potrafi, ale on tam jest. Wiem o tym.

Daniił Iwanowicz

A któż tam jest?

BAM

Pan się nie chce przyznać do prawdziwych uniesień. Pan czuje to samo co ja, takie samo dzikie pragnienie czegoś zupełnie innego. Niech Pan przez chwilę nie udaje, niech Pan będzie sobą, cały i bez reszty.

Daniił Iwanowicz

Elżbieto Bam, proszę w tej chwili przestać.

BAM

Pan marzy o szaleństwie, o dzikiej nieokiełznanej namiętności, niech Pan zdobędzie się na akt prawdziwej odwagi, niech Pan wreszcie coś zrobi, niech Pan zrobi cokolwiek.

Daniił Iwanowicz

Wiem, wiem już wszystko. Teraz zniszczę cały ten świat. Nie potrzebuję już Aleksandra Iwanowicza, ha, ja nawet nie potrzebuję pani. Zrobię to sam z siebie. W jednej chwili rozsypie się to wszystko, jakby nigdy tego nie było. Nie zostanie nic. Ależ nie, zostanie właśnie owo nic, czymkolwiek ono jest.

BAM zaczyna się zachowywać dziwnie, jakby w jednej chwili przemieniając się w indyczkę

Daniił Iwanowicz

A więc to tak! Ciekawe tylko czy ma pani bilet?

BAM

Cha, cha, cha, co za bzdury! Jestem przecież indyczką.

Daniił Iwanowicz

Nie wolno pani tak do mnie mówić. BądŸ co bądŸ jestem aniołem.

BAM

Dlaczego?

Daniił Iwanowicz

Dlatego, że mam skrzydła.

BAM

Cha, cha. Jakby chęsi i churopatwy też skrzydeł nie miały.

Daniił Iwanowicz

Rozumuje pani jak profesor Permiakow. Właśnie na tej zasadzie on i stróż Fadiej zamknęli mnie w tym kurniku.

zasypia

Daniił Iwanowicz

Niech pani się zbudzi, to dopowiem swoją myśl o osiach.

BAM

(przez sen) Gołąbku, gołąbelku, gołąbeczku! A dajże ty temu spokój! Ja chcę spać.

Daniił Iwanowicz

Ale mimo wszystko, pozostaję wielkim amatorem jagieł. Wie pani, że zdarza się je nawet znaleŸć w gnoju? Nawet w gnoju, słowo honoru.!

BAM

Co to to nie! Kasza jaglana i gnuaj!

Daniił Iwanowicz

Tak to jest. Choć, rzecz jasna, zależy czyj to gnój. Najlepszy koński. To głównie coś jakby słoma, a tego, co pani wie, to w nim mało. Krowie placki też niezłe. Aczkolwiek trochę, że tak powiem klejki. Ale psi – tfu! Sam wiem, że to paskudztwo. I żadnych jagieł tam nie ma. Mimo to jem. Cóż robić. Jem. Ale co się tyczy...

BAM

Ładny mi anioł! Żre takie rzeczy! A powiedzże mi ty kochasiu, może ty i rzygowiny jadasz?

Daniił Iwanowicz

Jakby to pani rzec...

BAM

Uuu, pruelki...

Daniił Iwanowicz

Praaaszczurko...

Aleksander Iwanowicz

Hop, hop, chodŸmy nad jezioro.

Daniił Iwanowicz

Przylecieli dwaj stolarze i pytają co pan karze.

BAM

Zraz raz, Barbaro Siemionna.

Daniił Iwanowicz

Nogi me niczym ogórki

BAM

Cała lśnię.

Aleksander Iwanowicz

Moi drodzy zebraliśmy tutaj, abym wam oznajmił. Mam dom, w domu czeka żona.

Żona ma wiele dzieci. Jak nic dziesięć sztuk.

Daniił Iwanowicz

Wiwat.

BAM

Urwałam się niedobita.

Urwałam i z kopyta.

BAM wychodzi

 

Scena 13 Bój tytanów

Pojawia się muzyka, ta sekwencja będzie w całości śpiewana

Aleksander Iwanowicz

Panie Danile, szybko mów

Na tym wzgórzu byłeś pan?

Daniił Iwanowicz

Ledwo wróciłem

Pięknie tam

Kwiaty szumią w szumie drzew.

Stoi chatka – domek z pni

W oknie chatki ognik lśni

Aleksander Iwanowicz

A w domku tym, skleconym z pni

W tym domku, co się chatką zwie.

I gdzie, pełgając, ognik lśni

Czy mieszka kto?

Daniił Iwanowicz

Nie mieszka nikt,

I nigdy nie otwiera drzwi

Tam tylko kruszy w łapkach mąkę mysz

I lampa jak rozmaryn rzuca blask

A karaluch jak asceta wciąż na piecu tkwi

Aleksander Iwanowicz

A lampę któż zapala

Daniił Iwanowicz

Nikt. Płonie sama.

Aleksander Iwanowicz

Niebywałe

Daniił Iwanowicz

Bezmyślne, niedorzeczne słowa!

Bezkresny nas otacza ruch

I elementów dech nieważkich

Bieg planet, wirowanie globu

Obłędne dnia przemiany w noc

Aleksander Iwanowicz

Teraz już wiem, już wiem, już wiem,

W podzięce się do ziemi schylam.

I jedno tylko wiedzieć chcę:

Któraż to może być godzina?

Daniił Iwanowicz

Czwarta. Obiadu nastał czas.

Aleksandrze, pośpieszajmy wraz.

Lecz wiedz, że świt nim błyśnie nam.

Nadejdzie kres Elżbiety Bam.

Alicja

Czy mowa o Elżbiecie Bam,

Nie myślcie, że ją łatwo dam

Tym w łapy, co przed świtem chcą

Zabić ją, zarzuciwszy sznur

Na sosny niedosiężny czub

By wiedział o tym każdy twór,

Zanim ją skryje głuchy grób?

Ja zatem rozkazuję wam,

Majestatyczną wznosząc dłoń,

Odwołać mord Elżbiety Bam

Wbrew wszelkim waszym prawom doń

Daniił Iwanowicz

Twych klątew mi niestrasznych syk,

Za chwilę cię rozdepczę w mig

Aleksander Iwanowicz

To, to

Daniił Iwanowicz

A potem, wziąwszy tęgi bat,

Przetrącę w środku każdy gnat,

Aleksander Iwanowicz

To on, to on

Daniił Iwanowicz

Nadmę twej skóry pusty flak

I kopnę, by cię trafił szlag

Aleksander Iwanowicz

On wszystko wie, miota nim gniew,

Przyjaciel mój i szef!

Uczyni skrzydłem ruch i już

Porusza tonie mórz,

Jeden toporem czyniąc mach,

Gór szczyty kruszy w piach!

W nieogarnionym swoim tchu

Może być wszędzie, jest i tu

Alicja

Czarnoksiężniku, czas na bój,

Wznieś słowo, wzniosę dłoń

Nim trup twój padnie albo mój

Sekundy dysząc goń.

Daniił Iwanowicz

Entele pentele sigi sza

Czetere faber fiber fa

Ententino sabbarakationo

Ejna bejna kaczka sztejna

Rapete papeptee

Knot

Ini bini trynkatory,

Szacher macher pomidory

Aleksander Iwanowicz

Będzie to więc atak z lewa!

Alicja

Niech żyje szmerglowana stal!

Hej, bitwy zew!

Aleksander Aleksander Iwanowicz

Będzie to więc atak z lewa!

Alicja

Hej, bitwy zew!

Alicja

Czy mowa o Elżbiecie Bam,

Nie myślcie, że ją łatwo dam

Tym w łapy, co przed świtem chcą

Zabić ją, zarzuciwszy sznur

Na sosny niedosiężny czub

By wiedział o tym każdy twór,

Zanim ją skryje głuchy grób?

Daniił Iwanowicz

Oto mnie dościgł śmierci grom

Żegnaj, Elżbieto Bam

Skieruj swe kroki, gdzie mój dom

I wyzioń ducha tam.

Zbada twe martwe ciało mysz,

Żądna nieznanych dróg,

Potem je, gdy snem wiecznym śnisz,

Zwiedzi karaluch–mruk

Czy słyszysz, dzwon na dachu brzmi

Żałobny: bim i bam,

wybaczże mi i odpuść mi

Żegnaj, Elżbieto BAM.

Muzyka cichnie. Wchodzi BAM

BAM

Tu jesteś. Jak to miło

W spółdzielni przed chwilą byłam.

I właśnie kupiłam czekoladki

Bo miał być deser do herbatki

BAM

Aleksandrze, proszę do półknajpy zejść

Po flaszkę piwa oraz groch

Aleksander Aleksander Iwanowicz

Rozumiem: groch, półflaszkę piwa,

Do knajpy zejść, a potem tu

BAM

Po flaszkę, nie półflaszkę piwa

I nie do knajpy, ale w groch

Aleksander Iwanowicz

Już chowam kożuch w półpiwiarni

Na głowę włożę zaś półgroch

 

Scena 14 Bażancia miłość

BAM

Aleksandrze Iwanowiczu może napije się pan herbaty

Aleksander Iwanowicz

Powiada pani: herbaty. Ależ z przyjemnością. Tylko czy ma pani cukier?

BAM

Na co panu cukier?

Aleksander Iwanowicz

Do herbaty

BAM

Hi, hi. A, jeśli do herbaty, to nie mam. Widzi pan, ktoś wylizał całą cukiernicę.

Aleksander Iwanowicz

A to nawet lepiej, gdyż ja piję bez cukru

BAM

To po co pan pytał?

Aleksander Iwanowicz

Chciałem odwrócić pani uwagę.

BAM

Pan jest niezwykle szarmancki.

Aleksander Iwanowicz

Doprawdy?

BAM

Cicho! Co to?

Aleksander Iwanowicz

Ach, to nic. To lecą żuki, na wschód.

BAM

Ach, żuki?

Aleksander Iwanowicz

Tak. Ich małe skrzydełka, pracują tak mocno.

BAM

Oj, oj , popatrz jak śmiesznie bażant dosiadł bażancicy.

Aleksander Iwanowicz

To jest właśnie to.

BAM

Co właśnie to?

Aleksander Iwanowicz

Miłość.

BAM

Hi.Hi. W takim razie to bardzo śmieszne. A ty co? Też chcesz mnie dosiąść.?

Aleksander Iwanowicz

Oj, chciałbym. Proszę cię, tylko nie mów nic...

BAM

Dobrze. Nic nie powiem.

Aleksander Iwanowicz

Widzę, że zuch z ciebie.

BAM

Tak, jestem zuch-baba.

Aleksander Iwanowicz

A czy ty mnie kochasz?

BAM

Tak, chętnie przejadę się na tobie. Ale co na to powie pańska żona?

Aleksander Iwanowicz

Wie Pani, ostatnio mojej żonie zaczęły krzywić się nogi. Chciała usiąść w fotelu, nogi zaś poniosły ją gdzieś pod szafę, a nawet dalej na korytarz i posadziły ją na sznurku. Moja żona podniosła się jednak z wysiłkiem woli i ruszyła do pokoju, ale nogi znowu zbzikowały i poniosły ją obok drzwi. „Do diabła” – powiedziała żona utykając głową pod kantorkiem. Nogi zaś bzikowały dalej i nawet rozbiły jakąś szklaną miskę, która stała na podłodze w przedpokoju. W końcu moja żona usiadła w fotelu. – No, jestem – powiedziała, uśmiechając się szeroko i wyjmując z nosa tkwiące w nim drzazgi.

W czasie monologu Aleksandera Daniił podnosi się z ziemi i przechodzi na II planie. Aleksander dołącza do niego. Po chwili obaj stoją obok szafy, znów pełni rezonu.

BAM

Co chcecie ze mną zrobić?

Aleksander Aleksander Iwanowicz

Czeka panią sroga kara.

BAM

Za co? Dlaczego nie mogę wiedzieć, co zrobiłam?

Aleksander Iwanowicz

Jest pani oskarżona o zamordowanie Daniła Iwanowicza Charmsa.

Daniił Iwanowicz

Odpowie nam pani za to

BAM

Nie zabiłam nikogo

Aleksander Iwanowicz

Proszę z nami

BAM

Nikogo nie zabiłam!

Daniił Iwanowicz

Elżbieto BAM, spokojnie

Aleksander Iwanowicz

Proszę wejrzeć w dal przed sobą.

Daniił Iwanowicz

Elżbieto BAM, z rękoma w przód i gasząc swój badawczy wzrok, rozważny zachowując chód oraz szkieletu płynny krok, proszę iść.

BAM

A w domku, stojącym na górze, lśni już ognik. Myszy drżą już wąsiki, już drgają. A na piecu Karakon Karakonowicz, w bluzie z rdzawym kołnierzem, dzierży topór w dłoni.

Chowają BAM do szafy po czym przez moment tańczą w zupełnej ciszy tango.

 

Scena 15 Kto jest martwy?

Motyw muzyczny na pianinie

Daniił Iwanowicz

Niech Pan mnie uderzy.

Aleksander uderza Daniła w twarz

Aleksander Iwanowicz

I co?

Daniił Iwanowicz

Nic.

Znów uderza

Aleksander Iwanowicz

Jak to nic?

Daniił Iwanowicz

Nie boli.

Aleksander Iwanowicz

Jak to nie boli?

teraz wali go z całej siły

Daniił Iwanowicz

Kiedy mówię, że nie boli.

Aleksander Iwanowicz

A powinno?

Daniił Iwanowicz

Tak.

Aleksander Iwanowicz

To niedobrze.

Daniił Iwanowicz

Niedobrze.

Aleksander Iwanowicz

?

Daniił Iwanowicz

Bardzo niedobrze.

Aleksander Iwanowicz

No właśnie. Nic z tego nie rozumiem. Czy my przypadkiem, nie jesteśmy ma..?

Daniił Iwanowicz

Nie, dlaczego pan tak sądzi.

Aleksander Iwanowicz

Ostatnio zachowujemy się nieco dziwnie.

Daniił Iwanowicz

Jestem taki głodny.

Aleksander Iwanowicz

Nie ma już nic do jedzenia.

Daniił Iwanowicz

I już?

Aleksander Iwanowicz

Danile Iwanowiczu.

Daniił Iwanowicz

Ależ, Aleksandrze Iwanowiczu, to już?

Aleksander Iwanowicz

Już?

Daniił Iwanowicz

No, już?

Aleksander Iwanowicz

Ależ tak.

Daniił Iwanowicz

I tyle.

Aleksander Iwanowicz

Tak.

Daniił Iwanowicz

I nic więcej.

Aleksander Iwanowicz

Nic.

Daniił Iwanowicz

Za oknem świeci słońce. Ruch planet trwa niezmienny. Ulicą idzie inwalida, stukając drewnianą nogą, biegną za nim dzieci, śmiejąc się z niego.

Aleksander Iwanowicz

Danile Iwanowiczu, niech pan tego nie robi.

Daniił Iwanowicz

Czego mam nie robić?

Aleksander Iwanowicz

Niech Pan nie odwraca uwagi.

Daniił Iwanowicz

Nie?

Aleksander Iwanowicz

Nie.

Daniił Iwanowicz

Ale dlaczego.

Aleksander Iwanowicz

Bo to już.

Daniił Iwanowicz

Aleksandrze Iwanowiczu poznałem damulkę w piekarni i natychmiast się zakochałem.

Daniił Iwanowicz

To dziwne, ale nie mogę sobie przypomnieć, która jest godzina. Był piękny letni dzień, gdy wychodziłem do Pana, a teraz jest już wieczór.

W drzwiach na II planie zjawia się Alicja, coś rysując na ścianie. Wyciemnienie.