Symfoniczna wazelina 1917
Dlaczego boimy si
ę DADA?
Scenariusz -
Łukasz Czuj, napisany dla Teatru Ludowego w Krakowie.Premiera spektaklu - grudzień 1999, na Scenie pod Ratuszem, Teatr Ludowy w Krakowie.
Zobacz prezentację spektaklu
Rozja
śnienie, na planie pierwszym widzimy siedzącego Tzarę. Ma zamknięte oczy. Siedzi już w chwili gdy wchodzi publiczność. Wąskie pionowe światło. Ma zamknięte oczy. Słyszymy jednostajny dźwięk – gdy Tzara otwiera oczy – dźwięk cichnie. Wyciemnienie. Rozjaśnienie. W drugim planie, w wąskich drzwiach, trochę ponad poziomem podłogi widzimy wystające dwie głowyNadia
Tra patschiamo guera
Tra patschiamo gonooooi
Chimeryczny lokator
Aaa.
Nadia
Czego si
ę wydzierasz?Chimeryczny lokator
S
łyszałaś?rozja
śnienieNadia
Co?
Chimeryczny lokator
Nie s
łyszałaś?Nadia
Czego nie s
łyszałam?Chimeryczny lokator
No, tego d
źwięku.Nadia
Jakiego d
źwięku?Chimeryczny lokator
To taki wyra
źny i rzeczywisty dźwięk.Nadia
Zupe
łnie nic. Tylko cisza.Chimeryczny lokator
To co
ś jakby brzęczenie drutów telegraficznych przed deszczem albo odgłos wystrzałów z karabinu..Nadia
Id
ź sobie stąd.milczenie
Chimeryczny lokator
Nadiu, Nadiu
Nadia
O co chodzi?
Chimeryczny lokator
Ach ty! Jeszcze si
ę pyta o co chodzi.Ale
ż czym mogę służyć?Chimeryczny lokator
Widzieli
ście! Czym może służyć? Ja cię łajdaczko, za takie słowa...tak cię pacnę, że polecisz....sama wiesz dokąd!Nadia
Dok
ąd?Chimeryczny lokator
Dok
ąd? Dokąd…no jak to…no …do nocnika!(milczenie)
Chimeryczny lokator
Nadia, Nadia!
Nadia
Czy
ś Pan zwariował!Chimeryczny lokator
Och! Och! Powtórz co powiedzia
łaś!Nadia
Nie, nie powtórz
ę.Chimeryczny lokator
No nie pozwalaj sobie! No my
ślę! Też mi coś!Nadia
Jakie pi
ękne światło.Chimeryczny lokator
Jestem taki lekki.
Nadia
Popatrz tam w oddali jakie
ś błyski.Chimeryczny lokator
Tak, tak. Znowu jaka
ś mała rzeź w imię obrony honoru.Nadia
Tam, o tam – miasto.
Chimeryczny lokator
Mój Bo
że, ależ tak, to chyba Berlin, ależ nie, nie, to Zurych.Ciemno
śćTzara
Krzes
ło na środku.Serner
Nie, krzes
ło z boku. Na środku pusto.Tzara
Nie krzes
ło na środku, Serner z bokuSerner
Ale
ż tak. Tristan Tzara!Tzara
Walter Serner
Serner
Tzara na krze
śleTzara
Serner na doro
żceSerner (fiakier)
Ahoj, ahoj, witam ci
ę, skowronku.Tzara (skowronek):
Dzie
ń dobry, panie Serner!Serner
Có
ż takiego chce mi powiedzieć twoja pieśń o piśmie DADA?Tzara
Aha aha aha aha [forte] aha aha [decrescendo], Kukuryku! Kukuryku!
Serner
Mo
że krowa? Może koń? Może polewaczka do ulic? Może pianino?Tzara
Je
ż niebiański zapadł się w ziemię ta odplunęła błotem wewnętrznym obracam aureolą kontynentów, obracam, obracam się w pocieszyciela.Serner
Niebo eksploduje w strzępach bawełny. Drzewa zaczynają spacerować z wielkimi brzuchami.
Tzara
To z powodu pierwszego numeru Revue Dada . Ukaza
ł się dnia pierwszego sierpnia 1916 r. Cena: jeden frank. Adres redakcji i administracji: Spiegelgasse 1, Zurich. Pismo nie posiada żadnego związku z wojną ani z podobnymi rodzajami międzynarodowych zainteresowań współczesnych hi hi hi.Serner
O ja, ich sah – Dada kam aus dem Leib eines Pferds als Blumenkorb. Dada platze eis Eiterbeule aus dem Schornstein eines Wolkenkratzers, o ja, ich sah Dada – als Embryo der violetten Krokodile flog Zinnoberschwanz.
Tzara
Brzydko tu pachnie. Id
ę sobie - śladem niebieskiej dźwięcznej antypiryny słyszę płynny zew hipopotamów.Serner
Olulu Olulu Dada jest wielkie Dada jest pi
ękne. Olulu piórdzę, piórdzę, piórdzę, piórdzę, piórdzę...Tzara
Dlaczego okazuje pan w piórdzeniu tyle entuzjazmu?
Serner (wyci
ągając z kieszeni tom wierszy)Pffft piórd
ź pffit piórdź pffft piórdź pffft piórdź ...O Tsara o! O Embryo!
Krew i rany na czole. Twego brzucha w
łos wyje Kuper się wijeA schowany
ś jest w jakimś chochole. Oo OoTo zupe
łnie nie to.Tzara
Walterze, Walterze
Có
ż to za kwiat usta pańskich ozdobą Na wieki wieków?Ten kwiat to talent powszechnie uznany Czyli gówno skowronka
Có
ż to za kwiat ust pańskich ozdobą? I tak będzie pan piórdział aż do grobu Jak prawdziwy niemiecki poeta.Ciemno
śćNadia
Nie mog
ę się tobą nasycić. Zwłaszcza teraz, kiedy zrozumiałeś czym jest śmierć.Chimeryczny lokator
By
ć może przez nasze zbrodnie jesteśmy czymś ponad wszystkim.Nadia
Czemu nazywasz to zbrodni
ą, być może to uwolnienie?Chimeryczny lokator
Zbrodni
ą nazywam to tylko wobec naszych czasów. Dawniej byłoby to pięknem!Nadia
Ś
mierć jest tak niepojęta jak rozkosz miłości, którą im więcej chce się poznać i zgłębić tym większą jest tajemnicą.Chimeryczny lokator
Pami
ętaj, że tamten świat niczym nie różni się od tego.Nadia
Och jaki
ś chłód powiał na mnie!Chimeryczny lokator
Nic ju
ż nie mów. Jesteśmy prawie u samego końca. Jeszcze tylko jeden krok i staniemy się jednością.Nadia
Pami
ętasz?Chimeryczny lokator
Co mam pami
ętać?Nadia
Mój sen.
Chimeryczny lokator
Jaki znowu sen?
Nadia
Opowiada
łam go. Wczoraj.Chimeryczny lokator
Nie pami
ętam.Nadia
Jak to, powiedzia
łeś, że jest intrygujący. Dałeś mi za niego 2 franki.Chimeryczny lokator
Da
łem ci za twój sen 2 franki?Nadia
Tak. Nigdy mi tyle nie da
łeś. Powiedziałeś, że będzie ozdobą twojej kolekcji.Chimeryczny lokator
Nie pami
ętam.Nadia
Ś
niło mi się...Chimeryczny lokator
Nie. Nie chc
ę tego słuchać.Nadia
To by
ł straszny sen. Śniło mi się...że jestem zupełnie małą dziewczynką i rozstrzeliwuję jakiś ludzi, stan tych których rozstrzeliwuję jest bez dwóch zdań pożałowania godny, a wszyscy oni pragną odwlec moment śmierci i wtedy jeden z nich zaczyna szukać chustki do nosa...Ciemno
śćBall
Wchodzi i zaczyna czego
ś szukać. Mówi do siebieTzara nie na krze
śle, Tzara był z boku. Ale to było tutaj.Tzara
Hugo Ball na kolanach
gadji
beri bimba glandridi laula lonni cadori
gadjama gramma berida bimbala glandri galassassa laulitalomini
gadji beri bin blassa glassala laula lonni cadorsu sassala bim
gadjama tuffm i zimzalla binban gligla wowolimai bin beri ban
o katalominai rhinozerossola hopsamen laulitalomini hoooo
gadjama rhinozerossola hopsamen
bluku terullala blaulala loooo
zimzim urullala zimzim urullala zimzim zanzibar zimzalla zam
elifantolim brussala bulomen brussala bulomen tromtata
velo da bang band affalo purzamai affalo purzamai lengado tor
gadjama bimbalo glandridi glassala zingtata pimpalo ögrögöööö
viola laxato viola zimbrabim viola uli paluji malooo
Tzara
Co my robimy? Co my robimy? Przecie
ż my jesteśmy ateistami!Ball
Skoro tak, to nie b
ędziemy się modlić.Serner
Je
śli nie będziemy się modlić, to co będziemy robić?Tzara
No w
łaśnie, co my będziemy robili?Ball
Mo
że poszukamy jakiegoś żyda?Tzara
A po co zaraz
żyda?Ball
Mogliby
śmy bronić go przed antysemitami.Serner
Ale przecie
ż to my jesteśmy antysemitami?Ball
No w
łaśnie, a kto lepiej obroni żyda przed antysemitami, niż inny antysemita?Serner
To co idziemy?
Tzara
Mnie si
ę jakoś nie chce.Ball (patrzy na Tzar
ę)Taak. Teraz wszystko rozumiem.
Tzara
Ttto, znaczy co rozumiesz?
Serner
Wiem. Wiem. Pojedziemy na wojn
ę i damy się zabić.Tzara
A po co mamy jecha
ć na wojnę. Zabijmy się tutaj.Serner
Ee. Na wojnie jako
ś zręczniej.Ball
Eee. To nie jest takie proste. Na wojn
ę nie biorą byle kogo. Trzeba coś sobą reprezentować.Tzara
Ale po co?
Ball
No
żeby godnie polec.Serner
W
łaściwie moglibyśmy się powiesić.Tzara
No. Mieliby
śmy erekcję.Serner
Co
ś takiego?Tzara
I ca
łą resztę. Tam gdzie to padnie wyrastają madrragory. Dlatego krzyczą, jak się je wyrywa.Serner
Wieszajmy si
ę natychmiast!Tzara
Na czym?
Serner
Mam pasek. Poci
ągnę cię za nogi.Tzara
A jak si
ę urwie?Ball
Bardzo przepraszam...
Serner
Trzeba spróbowa
ć.Tzara
Ty pierwszy!
Serner
Nie, nnnie, raczej ty.
Tzara
To by
ł twój pomysł. I pasek jest twój.Ball
Panowie. Bardzo Panów przepraszam, ale troch
ę się zasiedziałem. Czas na wojnę.Tzara
No!
Ball
Co jest?
Tzara
No to si
ę Pan całkowicie odkrył.Ball
Zaraz, o co chodzi. No to ju
ż nawet polec za ojczyznę, za ojczyznę.Tzara
Nie, nie, niech pan nie wywraca kota do góry nogami.
Ball
Jakiego znowu kota?
Tzara
Pan, dobrze wie, o jakiego kota chodzi.
Ball
Ja nie znam
żadnego kota. W ogóle nie lubię kotów.Serner
I tu jest w
łaśnie pies pogrzebany.Ball
Ale jaki znowu pies?
Tzara
Pies go tr
ącał, to nie jest ważny pies, ale sprawa, a sprawa jest poważna.Ball
Bardzo powa
żna?Serner
Co najmniej tak !
Ball
Oj, oj, to sprawa jest bardzo powa
żna.Tzara
To
ś się pan w niezłe gówno wpakował!Ball
Że jak, pan powiedział?
Tzara
Czy ja co
ś mówiłem. To pan mówił, pan za dużo powiedział, pan się całkowicie odkrył, pan jest już goły...Anna Blume
By
łam tam. Pośród nich. Zurych 1917. Mój rząd wysłał mnie z misją specjalną. Znałam artystów, polityków, oficerów. Lubili gdy śpiewałam, myśleli, że już mnie mają, ale ja pewnego dnia, zrobiłam coś, co wiedziałam, że muszę zrobić od samego początku. Zdradziłam mój rząd z ambasadorem obcego mocarstwa. Na tym jednak nie poprzestałam. Zbliżała się w końcu wielka rewolucja, wynik wojny był cały czas niepewny, a więc po pewnym czasie, zaczął przysyłać mi kwiaty, radca handlowy innego mocarstwa. I tak w końcu obdzielałam swoją wiedzą i swoim ciałem najbardziej zaciętych wrogów, zarzynających się na wszystkich frontach.Nie zdradzi
łam tylko jednej swojej ojczyzny: ryczących automobili.(pauza) Tak, tak, mój drogi przyjacielu, pragnę panu pomóc...Serner
I tu jest w
łaśnie pies pogrzebany.Ball
Ale jaki znowu pies?
Tzara
Pies go tr
ącał, to nie jest ważny pies, ale sprawa, a sprawa jest poważna.Ball
Bardzo powa
żna?Serner
Co najmniej tak !
Ball
Oj, oj, to sprawa jest bardzo powa
żna.Tzara
To
ś się pan w niezłe gówno wpakował!Ball
Że jak, pan powiedział?
Tzara
Czy ja co
ś mówiłem. To pan mówił, pan za dużo powiedział, pan się całkowicie odkrył, pan jest już goły...Serner
Rozmowa staje si
ę trochę nudna, nieprawdaż?Ball
Tak, nieprawda
ż?Tzara
Bardzo nudna, nieprawda
ż?Serner
Niew
ątpliwie, nieprawdaż?Ball
Nudna, nieprawda
ż?Chimeryczny lokator
S
łyszałem. Słyszałem.Lenin
Prosz
ę?Chimeryczny lokator
S
łyszałem, że dama, dama, pańskiego serca jest jedną z najwspanialszych kobiet na świecie.Lenin
Dzi
ękuję za dobre słowo. Tak jest, w istocie.Chimeryczny lokator
Niech pan opisze jej wygl
ąd. Jakiego koloru są jej oczy?Lenin
Bezbarwne.
Chimeryczny lokator
To niespotykane. A twarz?
Lenin
Policzki ma blade o zielonkawym odcieniu. Za to nos ma liliowo–ró
żowy.Chimeryczny lokator
Cudowne. A z
ąbki?Lenin
Z
ąbki ma czarne, a właściwie brązowe.Ball
Kto to jest?
Tzara
Taki jeden. Niegro
źny. Cyrkowiec.Ball
Sk
ąd on się tutaj wziął?Serner
Zaraz, zaraz. Ja go sk
ądś znam.Tzara
Nieee. To niemo
żliwe.Chimeryczny lokator
A jakie ma w
łosy?Lenin
W
łosy takie same jak oczy, bezbarwne.Chimeryczny lokator
Wspania
łe, a czy jest zgrabna?Lenin
Nie za bardzo.
Chimeryczny lokator
Z tego, co pan mówi, wynika,
że jest to skończona piękność.Lenin
Zapomnia
łem jeszcze panu powiedzieć, że ma zeza.Chimeryczny lokator
Szcz
ęśliwiec z pana.Lenin
Tak, jestem prawdziwym szcz
ęśliwcem.Serner
Panie Tzara, a co to jest?
Tzara
To? A to jest moja maszyna do
świergotania.Serner
A, po co Panu ta maszyna?
Tzara
Aby
świergotać, od czasu do czasu.Serner
Ale po co
świergotać?Tzara
Ot tak, dla rozlu
źnienia atmosfery.Serner
I cz
ęsto Pan nią świergota?Tzara
Widzi pan, ostatnio jakby rzadziej. Zacz
ąłem nawet myśleć o tym czy aby nie przerobić jej na maszynę do świstania. Tak, świstanie ma dużą większą przyszłość niż świergotania. Rzekł bym nawet, że świergotanie jest ostatnimi czasy wysoce de mode, nie w stylu. Nam potrzeba czegoś naprawdę niezwykłego, tak nam potrzeba maszyny, która zaświszcze, a wraz z nią zaświszczą wszystkie inne maszyny do świstania w naszym mieście. Zurych potrzebuje odrobiny świeżego świstania. Nieprawdaż?Serner
Bezwzgl
ędnie, nieprawdaż.Ball
Ale
ż tak, nieprawdaż.Lenin
Chichocze
Nie chwal
ąc się, rzec mogę, że gdy Wołodia palnął mnie w ucho i plunął między oczy, wyrżnąłem go tak, że popamięta. Biłem go potem prymusem, a dopiero o zmierzchu żelazkiem. Tak, że umarł bynajmniej nie od razu. To, że urżnąłem mu nogę jeszcze za dnia, nie świadczy o niczym. Wtedy żył.A Andriusz
ę zabiłem ze zwykłego rozpędu i trudno mi się za to winić. Czemu Andriusza z Elżbietą Antonowną pchali mi się rękę? Też mieli po co wyskakiwać zza drzwi!Wytyka mi si
ę krwiożerczość, bo ponoć piłem krew, a to nieprawda: zlizywałem tylko kałuże i krwawe plamy; to ewidentna ludzka potrzeba usuwania śladów najdrobniejszego nawet wykroczenia.Jak równie
ż nie zgwałciłem Elżbiety Antonowny. Po pierwsze, i tak nie była już dziewicą, a po drugie chodziło o trupa, nie ma się więc co skarżyć. I co z tego, że miała właśnie rodzić? Toż wyciągnąłem dzieciaka. A że w ogóle nie przyszło mu pożyć na tym świecie – to już nie moja wina. Jeśli urwałem mu głowę to na skutek cienkiej szyi. Widać nie po drodze mu było z tym światem.Prawda,
że rozdusiłem butem na podłodze ich pieska. Ale to istny cynizm zarzucać mi śmierć psa, gdy obok spoczywają, że tak powiem, pokotem trzy przerwane żywoty ludzkie. Dzieciaka nie licząc. No dobrze – w tym wszystkim – niech będzie – da się dostrzec z mej strony pewną surowość.Lecz uzna
ć za zbrodnię, że kucnąłem i wypróżniłem się na ofiary – to już proszę, wybaczyć absurd. Wypróżnienie – to konieczność naturalna, a co za tym idzie – bynajmniej nie zbrodnicza.Tak wi
ęc, pojmując obawy mojego obrońcy, wciąż liczę na pełne ułaskawienie.Serner
Mandarynko hiszpa
ńska, to on.Ball
Co robi
ć?Serner
Ucieka
ć! (nigdzie się nie rusza)Tzara
Ucieka
ćSerner
Ucieka
ćBall
Gdzie?
Tzara
Tam.
Serner
Nie tam.
Tzara
Nie, co pan, tam.
Ball
No to gdzie?
Serner
Panowie jeste
śmy pod kluczem.zmiana
świateł na boczneUljanow
Ale
ż panowie, co jest z wami. Nie poznajecie mnie?Ball
Ale
ż co Pan mówi, pewnie, że poznajemy. Poznajemy, nie.Serner
A jak
że, a jakże.Tzara
No pewnie. Panowie. Konwulsyjny batalion mechanicznych u
ścisków dłoni.Serner i Tzara i Ball witaj
ą się z Uljanowem, ten nagle łapie za rękę serwera i wyciąga go na bok, Serner łapie za rękę Balla, ten Tzarę. Razem tworzą rozciągniętą poprzek scenę Ludzką Maszynę.Uljanow
My
śleliście, że już coś wiecie, że udało się wam rozwiązać zagadkę abstrakcyjnej sztuki, sztuki nie wyrażającej choć oddającej, sztuki nie myślącej choć jakże głębokiej w swoim wyrazie, o tym myśleliście, ale nie wiecie, że to co nadchodzi, jest o wiele potężniejsze niźli wasze przeczucia. Oto jest epoka, w której wasze beznadziejnie nijakie indywidua zostaną poddane obiektywizacji i nieodwołalnie zutylizowane i na śmietnik wyrzucone. Nawóz, ot co z was zostanie, moi mili.Serner
Nie. Nie. Nie. Nie. Ja wychodz
ę. Co za cholerny kraj. Tutaj nawet w kawiarni trudno znaleźć wolne miejsce gdyż wszystkie zajęte są przez fałszywych agentów policyjnych podpatrujących szpiegów, którzy z kolei przyglądają się kontrszpiegom. I teraz znowu, ten tutaj. Nihilista. Ja się chyba zabiję przecież tutaj nawet w serze są dziury. O mandarynko hiszpańska!Tzara
Co pan powiedzia
ł?Serner
O mandarynko hiszpa
ńska!.Tzara
Prosz
ę powtórzyć.Serner
O mandarynko hiszpa
ńska!Tzara
Jeszcze raz
Serner
O mandarynko hiszpa
ńska!Tzara
Co to oznacza.
Serner
Absolutnie nic.
Tzara
Czym zatem to jest?
Serner
Jest cieniem dada, które narodzi
ło się z brzucha końskiego pod postacią kosza kwiatów albo pękło jak ropiejący wrzód z najwyższego komina drapacza chmur.Ball
A wi
ęc to tak.Serner
A tak. O mandarynko hiszpańska!
Ball
Mój Panie!
Serner
Tak s
łucham?Ball
Jest Pan aresztowany
Serner
Nie.
Ball
Mój panie, jest pan aresztowany
Serner
Nie
Tzara
Mój panie b
ędę strzelaćSerner
Nie
Ball
Nienawidz
ę panaSerner
Nie
Tzara
Ukrzy
żuję panaSerner
Bynajmniej
Ball
Otruj
ę panaSerner
Bynajmniej
Tzara
Zamorduj
ę panaSerner
Bynajmniej
Ball
Niech pan pomy
śli o zimieSerner
Nigdy
Tzara
Zabij
ę panaSerner
Powiedzia
łem już, nigdyBall
B
ędę strzelać.Serner
To pan ju
ż raz powiedziałBall
Nie, to on. Ale prosz
ę iść za mnąSerner
Nie mo
że mnie pan aresztowaćTzara
Dlaczego nie?
Ball
No, w
łaśnie dlaczego?Serner
Mo
że mnie pan najwyżej zatrzymać.Ball
W takim razie musz
ę pana zatrzymać.Serner
W takim razie prosz
ę bardzo.Tzara
To co idziemy?
Ball
Ale dok
ąd?Uljanow
Nigdzie nie pójdziemy. Teraz mo
żemy zacząć prawdziwą rewię pure nonsense. To jest nieskończenie idiotyczne, ale kiedyś to się sprzeda.Gwizdek, wpada Nadia
Nadia
Która godzina?
Tzara
My w
łaściwie wychodziliśmy.Nadia
Dok
ąd?Ball
No w
łaśnie dokąd?Nadia
Co za karygodne rozprz
ężenie dyscypliny. Zachciało wam się rewii pure nonsense. A kąpiel, a higiena, o tym już nikt nie pamięta. Prawdziwy artysta to czysty artysta. Raz, dwa, trzy – poeci do łaźni.Uljanow
Kim pani jest?
Nadia
Cygaro, guzik, nos.
Cygar, guzik, nos.
Cygaro, guzik, nos.
Kocha
ł pewną maszynistkęZamiast oczu mia
ła dwa nieruchome pępkiChwia
ło się na wietrzeSztywne wodniste martwe dzie
ń dobryUljanow
Dzie
ń dobry. Monsigniore Uljanow. Proszu.W drugim planie trwa k
ąpiel, ciche skandowanie Hei–Hei–Hei–deger.Nadia
Panie, ja te
ż jestem artystką, trochę nieudaną, ale gdzie w dzisiejszych czasach znaleźć udanego artystę. Same wymoczki, impotenci, a najgorszym razie, tfu, intelektualiści. Heidegery nieuświadomione, taplające się w swojej galaretowatej niemożności zrobienia czegokolwiek. Wy istniejecie tylko wobec innych nieudaczników, tak, znaleźć sobie jeszcze bardziej nieudanego twórcę, aby zaistnieć wobec niego. Nawet wasze kobiety, to raczej nie są kobiety. Ale to się zmieni. Zbuntują się lokaje, kokoty, kucharcie, szoferzy, fordsdanserzy i uderzą w wasz udawany światek. Pokażemy wam prawdziwą sztukę, na jaką stać ludzi pozbawionych jakiejkolwiek ambicji. Nam nie zależy na niczym. Nie oczekujemy niczego. Dlatego jak nie zdobędziemy nawet czegokolwiek i tak nie poczujemy się rozczarowani.Nadia
No do
ść tego. A teraz mały zwrot akcji w kierunku, którego nikt by się nie spodziewał. Chociaż kto wie, zresztą – nie ważne. Byle tylko przetrwać!Uljanow (zaczyna
śpiewać, po chwili pozostali dołączają się do niego)Fadiejew, Ka
łdiejew i PiepiermałdiejewPrzez wielk
ą dąbrowę po rannej szli rosie.Fadiejew w cylindrze, Ka
łdiejew w krawacie,Za
ś Piepiermałdiejew klucz nosił na nosie.W powietrzu nad nimi sokolik przejecha
łNa wozie z grubymi jak pnie ho
łoblami.Fadiejew si
ę czesał, Kałdiejew - uśmiechał,Za
ś Piepiermałdiejew wciąż wierzgał nogamiPowietrze si
ę wtedy straszliwie nadęło,By z
żalem i żarem wylecieć w niebiosaFadiejew – hyc, hyc, Ka
łdiejewa – w pół zgięłoZa
ś Piepiermłdiejew klucz wsadził do nosaKto tchórzy - ten kiep, nie zaprzeczy kolega?
Trzej m
ędrcy więc dalejże w pląsy na trawie.Fadiejew z pude
łkiem, Kałdiejew miał zegar,Za
ś Piepiermałdiejew - szpicrutę w rękawie.I d
ługo tak jeszcze, nim kur nie zapieje,Bawili si
ę, las rozsadzając swym śmiechem.Fadiejew, Ka
łdiejew i Piepiermałdiejew:Ho-ho-ho, ha-ha-ha, hi-hi-hi, he-he-he!
Tzara
Ach!
Życie jest nudne jak stary ząb!Anna Blume
Z
łoty ząb.Tzara
Nie, stary z
ąb:Anna Blume
Ale
ż Tzara, złoto nie błyszczy.Tzara
Życie, jest nudne jak paznokie
ć u nogi.Anna Blume
Moje paznokcie u nóg s
ą różowe i błyszczące. Nikt się na mnie nie poznał. Mężczyźni są pozbawieni instynktu.Tzara
No, no, jeste
ś piękna. Wyglądasz trochę jak nietoperz, który poluje na kantarydy. Kr, kr, księżna, kr.,A spojrzenie masz - mi
ękkie jak futro małpy.Anna Blume
Oto jak wygl
ąda miłość mężczyzny. Nie lubię miłości. Jestem harfą.Tzara
Kekeke, kr...
Anna Blume
Zostaw· mnie w spokoju. Która godzina?
Tzara
Id
ę na polowanie.Anna Blume
Pytam ci
ę, która godzina? Zostaw to swoje polowanie, ty maniaku'Tzara
To godzina, w której id
ą lwy do wodopoju. Rozpustnico!Anna Blume
Nie wstyd ci, robi
ć z siebie błazna? Idziesz polować na lwy, a do domu przynosisz tylko leśne pluskwy albo biedronki. Która godzina?Tzara
Ś
wiństwo! Świństwo! To twoja pora.. Idź, pokaż łydki swojemu cieniowi, żeby go zwabić. To chwila, kiedy żądza spływa ci do brzucha i uderza do głowy.Ja jeszcze nie zwariowa
łem. Idę na polowanie.Anna Blume
Tartaren!
Tzara
Aa, obra
żasz mnie? Zabiję cię, kurwo!Anna Blume
Wydrapi
ę ci oczy, obetnę ci...Ok
ładają się, po czym padają przed sobą na kolanaTzara
Lito
ści, księżna, przebacz mi. Nie jesteś taka, jak powiedziałem.Anna Blume
No, my
ślę! Jestem Mesaliną! Proszę cię, Tzara, nie zabijaj mnie. To, były tylko żarty. Wiem, że jesteś łowcą panter.Tzara
Tak.
Anna Blume
Id
ź na polowanie. Ale czy wiesz, która godzina?Tzara
Tak, tak, najwy
ższy czas. Nie można już odróżnić jednego kochanka od drugiego. Idź!Moja inkrustowana, maroka
ńska strzelba i moje jedwabne sidła z szantungu! Poeta!Oo, tam, o, o, stru
ś wzbija się w niebo? Zapomniałem! Księżna. Wracam...Anna Blume
Co, nie idziesz na polowanie?
Tzara
Zapomnia
łem, pani, że mam posiedzenie rady koronnej. Czy zostawimy Turków w Europie? Oto kwestia, którą mam zamiar rozstrzygnąć.Anna Blume
..!
Tzara
Żartujesz ze mnie? Jestem wariat? Powiedz, no powiedz!
Anna Blume
Aa, aa, gwiazdy rozdzieraj
ą mi serce.Tzara
Jednak wezm
ę ze sobą moją marokańską strzelbę i jedwabne sidła, a nuż trafi się jakaś okazja. I zależy mi, przy tym, aby panowie delegaci na konferencję uważali, podobnie jak ty, pani, że jestem doświadczonym myśliwym.Siada na szczycie skrzyni
Anna Blume
Mój ma
łżonek wyszedł. Wyszedł z siebie, źeby trafić do innego więzienia.Nienawidz
ę mężczyzn bo nie umierają od miłości. Przeciętny czas trwania mężczyzn na ziemi jest bardzo krótki. Nie rozumieją tej okrutnej prawdy, że chociaż coś niby znaczą mogą zostać odrzuceni natychmiast po użyciu, bez nadziei na upranie. Mężczyźni są głupi jak eunuchy. To koguty.Jeden pi
ękny i pełen wigoru, któremu powiedziałam: "czy wiesz że jesteś w ramionach Mesaliny?- Odpowiedział: "otwórz je. Nie powinnaś była tego mówić." - i poszedł sobie.Jestem Mesalin
ą. To przynajmniej jest pewne.Tzara
(ze szczytu drabiny) Zaprawd
ę, panowie jestem panem waszego szczęścia.Tak wi
ęc mogę głosić wam naukę, którą posiadam i wiedzę, którą czerpię ż zewnątrz za pomocą tysiąca małych pompek.Mam
świadomość wszystkich wartości. Dlatego też Turcy, którzy nie chcą uznać mojego, wybitnie sprzyjającego postępowi, systemu notacji zostaną wygnani i opuszczą EuropęAnna Blume
Co to za telegraficzny samiec?
Tzara
Prawda, marsza
łku?Anna Blume
Niedaleko st
ąd znam kawiarnię, gdzie pije się grzane wino.Tzara
Widzicie, trudno
ść z tym rusztowaniem polega na tym, że nie ma jak się przesunąć, po to, aby siebie samego zobaczyć z daleka.Anna Blume
To tylko pijany wo
źnica..Pija
ństwo nie sprzyja miłości. Wcale nie przepadam za poezją poetów.Tzara (muzyka)
Ale w ka
żdym razie człowiek ma pewność, że poza nim samym, nie ma nic.Wystarczy spojrze
ć jednym albo drugim okiem, lub przechylić głowę na lewo czy prawoŻeby przesunąć
ze sobą całe niebo.Tzara
Nagrobki ci
ążą mi na głowieA mój
żołądek w wodzie pływa.Wielokro
ć na dzień dla zabawyCapa starego wydobywam.
Chocia
ż tkwię w świetle po rękojeśćTo sobie susa daj
ę z gębyI wozem drwa do lasu zwo
żęI do mej szkapy si
ę zaprzęgam.Po psio i kociokro
ć żegnajcieJad
ąc pociągiem współczesnościZaszklony w o
łów incognitoWpadam w spirytus weso
łości.Mieszam rdze
ń wonny naszych czasówZ kamfor
ą mej osobowościI drapi
ę się po odbytnicyNieodwo
łalnie ku wieczności.Tzara
Bardzo panów przepraszam.
Anna Blume
Ten orator wydaje si
ę nieczuły na żądzę.Dlaczego samcy, zawsze odczuwaj
ą potrzebę śpiewania?Żydzi kłamią, kiedy zapewniają, że najpierw stworzono mężczyznę. Dlaczego ziemią jest okrągła? Kula jest samicą.
Pojawia si
ę murzyn niosąc niewielką klatkę. To Serner.Anna Blume
Otó
ż i pierwszy mężczyzna, jakiego widzę!Tzara
Panie delegacie Islandii, witam pana!
Serner
Pani naj
świętsza panno, wysłuchaj mnie.Anna Blume
Jestem do twoich us
ług, przyjacielu!Tzara
Prosz
ę zająć miejsce, drogi senatorze.Anna Blume
Chod
ź, usiądź koło mnie i powiedz jak się nazywasz, piękny murzynie.Serner
Jestem panem Gounod, kompozytorem od muzyki.
Tzara
Jeszcze jeden naród niezadowolony ze swego losu i domagaj
ący się niepodległości.Anna Blume
Jeste
ś piękny i silny. Pachniesz kokosowymi orzechami.Serner
Pani jest naj
świętszą panną czy świętą Cecylią?Anna Blume
O, o, to pomy
łka. Jestem Mesaliną. Powiedz mi, jak się nazywasz. Powiedz mi, jak masz na imię, żebym mogła szeptać ci je do ucha.Serner
Powiedzia
łem pani że jestem kompozytor Gounnd.Anna Blume
To
ładne imię. Pochodzisz z ameryki, czy z Senegalu?Serner
Zupe
łnie zapomniałem, skąd pochodzę. Ale jestem Gounad i idę na koncert.Anna Blume
No wi
ęc mój Gounodzie, jesteś pięknym murzynem. Szaleję za tobą.Serner
Dlaczego nazywa mnie pani murzynem? Chce mnie pani urazi
ć?Tzara
Istnieje cywilizacja Europy, istnieje te
ż cywilizacja Azji.Serner
Nie wierzy pani,
że jestem Gounod? Proszę zaśpiewam pani...Anna Blume
Nie
śpiewaj. Kochaj mnie. Chodź, zbyt, długo cię nie było. Jestem Mesalina. Nie wiesz, kto to Mesalina?Serner
Czy na pewno nie jest pani
świętą Cecylią?Anna Blume
Mesalina to bardzo elegancka dama, która co wieczór wychodzi oddawa
ć się rozpuście, podczas gdy jej zmęczony mąż drzemie. To właśnie ja.Serner
Aha!
Anna Blume
Kocham ci
ę, Gounod. Mam szalony temperament.Serner
Tak.
Anna Blume
Kocham rozpust
ę.Serner
Pani tego nie wie, ale pani musi by
ć Małgorzatą.Śpiewa
"b
ądź pozdrowiony domku biały!"Obejmuj
ą się namiętnie.Tzara
A wi
ęc, przyjaciele. Miłuję prawdę, opieram się jedynie na sprawach realnych.Najwa
żniejsza z nich nie polega na poznaniu konfliktów zachodzących między istniejącymi rzeczami, ale na rozstrzyganiu ich dla moich własnych celów.Nie na pró
żno istnieje słowo. Wystarczy ogłosić wniosek przy dźwiękach fanfar, a rząd słuchaczy zachwieje się w olśnieniu.Serner
Cc to za jeden?
Anna Blume
Proboszcz.
Serner
To Mefisto.
Tzara
By
ć wolnym to nic. Ale wolność to wszystko!Serner
Prosz
ę mnie tak nie całować. Przewróci pani klatkę.Anna Blume
Co to jest?
Serner
To najcenniejsze, co posiadam. To klatka, w której
śpi kanarek.Anna Blume
Kanarek?
Tzara
Pos
ługujecie się słowami, a swoim wrogom przekazujcie tylko znaczenie tych słów.Serner
Oto niemy kanarek, którego mi ofiarowano.
Gwi
żdżąc, wyuczyłem go na pamięć wszystkich moich melodii.Anna Blume
Skoro jest niemy, to sk
ąd wiesz, że zna je na pamięć, przecież nie może ich powtórzyć?Serner
W
łaśnie tak. Jest niemy, a ja wiem, że zna teraz całą moją muzykę. Niemy kanarek to niezmiernie rzadka rzecz. To zadziwiające i pełne dyskrecji stworzenie, prawdziwy przyjaciel od serca.Tzara
Wszyscy luminarze ludzko
ści postępowali tak jak wam powiedziałem. Sokrates i marek Aureliusz i Bossuet.A oni z pewno
ścią nie lubili Turków.Anna Blume
Czy widzisz, jak to ma
łe stworzenie patrzy na nas swoim wilgotnym okiem?Tzara
Tutaj dobro ma swoj
ą wagę, a złe swoją.Serner
W tej chwili wydaje mu si
ę, że jest słowikiem Julii.Tzara
Tam dobro i z
ło mogą mieć wagę jednakową.Anna Blume
Jego gard
ło drga, jakby miał śpiewać.Serner
On rzeczywi
ście śpiewa, ale go nie słychać.Tzara
Je
żeli tak jak oni dopuścicie do przemieszania rozumu z instynktem, wszystko będzie stracone.Zdobyte pa
łace zawalą się i cywilizacja upadnie.Anna Blume
Kiedy widz
ę, jak nadyma gardło, wydaje mi się, że sama wiem, co zaćwierka.Serner
Ś
piewa z uczuciem, całą duszą.Anna Blume
Takie to pi
ękne i smutne, że chyba się rozpłaczę.Tzara
Trzeba jeszcze umie
ć posługiwać się tą prawdą. Istnieje tylko jedna prawda i ja ją właśnie posiadam.Anna Blume
...sztuka prowadzi nas ku mi
łości.Serner
Tak, to pi
ękne. Daj mi twe usta.Anna Blume
To pan skomponowa
ł całą tę muzykę, którą on śpiewa?Serner
Tak, jestem Gounod.
Anna Blume
Jakie to pi
ękne, ale nic w tym dziwnego. Pan jest takim wspaniałym mężczyzną!Tzara
Moja prawda idzie wraz ze mn
ą. Waszą prawdę, która postępuje w ślad za wami :Widz
ę ciągle inaczej. Marne mikroskopy.Anna Blume
Wydaje mi si
ę, że słyszę, jak planety i gwiazdy śpiewają na niebie.Serner
By
ć może. Jestem pewien, że w tej chwili on śpiewa kawatynę z "Romea i Julii".'Anna Blume
Ooh! To zachwycaj
ące!... Jak ja pana kocham!... Jak ja pana kocham!Serner
Ja zajmuj
ę się muzyką, nie miłością.Anna Blume
Ale kocha mnie pan chyba troch
ę?Tzara
Oto jestem, nadchodz
ę. Jestem niezmienny. Jestem wielkim makroskopem! Nie mam im już nic do powiedzenia. Pójdę na małe polowanie.Serner
Nie wiem, czy to jest mi
łość.Tzara
S
łyszę w krzakach jakieś trzaski.Serner
Czy zna pani królow
ą Sabą?Anna Blume
Nie. Co to jest?
Serner
Pani jest chyba do niej podobna.
Anna Blume
Powiedzia
łam panu, że jestem Mesaliną. Ach! Kocham cię!Serner
Czy Mesalina to opera? Ja jej nie napisa
łem.Anna Blume
Zaczynasz mnie z
łościć! Jestem cesarzowa Mesalina. I będę cię miała, nawet gdybyś mnie prawie nie kochał. Chodź, piękny numidyjczyku.Rzuca si
ę na niego. Walka.Tzara
W g
ęstwinie jest jakaś pantera. Tak widzę jej cień.O, jestem w
środku dziewiczej puszczy. Mam ją. Przed sobą w całej okazałości. To walczą dwie pantery. Będzie dublet.Za ciebie, Afryka!
Strzela dwa razy.
Serner
"witam ci
ę ostatni ranku mój".Umiera.
Anna Blume
Nieszcz
ęsna Mesalina!Umiera.
Tzara
Trafione!
To wcale nie pantery, tylko puszczyki. Poznaj
ę ich krzyk. To przynosi nieszczęście. Schodzi z szafy.Potyka si
ę o klatkę.A to co jest? Jakie
ś stworzenie? O, co za cudo! Złapałem w sidła jakieś zwierzę! Boże nie widziałem nic podobnego. Jest przerażające i wywraca wytrzeszczonymi ślepiami. Jestem wielkim myśliwym. Oo, o , co ono mówi? Nadyma gardło. To znaczy, że jest rozwścieczone. Jakież ono odrażające z takimi ślepiami. To ślepia ropuchy! O, już wiem co to jest. To hydra, złapałem w sidła hydrę. Ohydną, ogromną hydrę. Nareszcie rzecz godna władcy, który przyjął sobie za cel panowania, żeby pozostać wśród wszystkiego ponad wszystkim.Jak wielki makroskop.
wchodzi Ball
Tzara
Mam co
ś dla panaBall
Co to jest?
Tzara
Kanarek. Nauczy
łem go śpiewać wiele znanych melodii.Ball
Pan jest niezwyk
łym człowiekiem!Tzara
Teraz, chc
ę panu podarować tego ptaka.Ball
Jestem naprawd
ę zaszczycony.Tzara
Jest jeden problem.
Ball
Tak?
Tzara
To zupe
łnie nieduży problem, nie ma powodów do obaw.Ball
O co chodzi?
Tzara
B
łagam niech się pan nie denerwuje.Ball
Ale
ż ja jestem zupełnie spokojny.Tzara
Bardzo przepraszam, ale widzi pan....
Ball
Niech pan to z siebie wydusi.
Tzara
(krzyczy) ten kanarek jest niemy!
Ball
Ach tak. Jako
ś to przeboleję.Tzara
W takim razie prosz
ę, oto klatka. (chce odejść)Ball
Zaraz, zaraz. Momencik.
Tzara
Tak s
łucham?Ball
Ten kanarek wcale nie jest niemy
Tzara
Ach tak?
Ball
Tak
Tzara
Jeszcze rano by
ł niemy.Ball
To nie jest niemy kanarek, to jest martwy kanarek.
Tzara
Doprawdy?
Ball
To jest ca
łkowicie i ostatecznie martwy kanarek.Tzara
Wie pan co, to ca
łkiem możliwe. Ostatnio nie sprawiał najlepszego wrażenia.Ball
Najlepszego wra
żenia? Pan mi podarował cholernie martwego kanarka, który robi cholernie przygnębiające wrażenie.Tzara
Wie pan co, odkupi
ę go od panaBall
Dlaczego pan chce kupi
ć martwego kanarka.Tzara
Mo
że się do czegoś przydaćBall
Do czego mo
że się przydać, mały, martwy, żółty ptaszek?Tzara
Mo
żna go pokazać na wystawie martwych kanarków.Ball
Przecie
ż to idiotyczne. Nikt nie organizuje wystaw martwych kanarków!Tzara
Mo
że nie było dostatecznie dużej liczby martwych kanarków. Teraz to się zmieni. Wylansuję modę na martwe kanarki, a może nawet na martwe papużki, martwe gołębie i martwe bociany.Ball
A je
śli nie sprzedam panu kanarka?Tzara
Co?? Nie mo
że pan tego zrobić.Ball
Dlaczego?
Tzara
To jest mój kanarek.
Ball
Nieprawda. Podarowa
ł mi go pan.Tzara
Dopiero przed chwil
ą.Ball
Ale ja ju
ż zdążyłem się do niego przyzwyczaić.Tzara
Nie mo
że pan tego zrobić.Ball
Pan nie potrafi zadba
ć o ptaka. Pan nie wie ile uczuć potrzebuje takie małe stworzonko.Tzara
Do licha, nie ma si
ę nad czym rozczulać. To tylko zdechłe ptaszysko w klatce.Ball
A wi
ęc to tak. Podarował mi pan zdechłego ptaka.Tzara
A tak. Pomy
ślałem, że pan jest taki głupi, to nie zauważy, że on jest martwy. A teraz będę musiał Pana zabić, aby wybrnąć z tej sytuacji bez wyjścia. W końcu jestem wielkim myśliwym. Ole.Ball
Ole.
Tzara
Ole.
Ball
Ole. Jestem martwy.
Tzara
Zmiana świateł, muzyka
Oczywiście, że pamiętam tamten rok bardzo dobrze. Wszystko jak zwykle stało się przez przypadek i tak już zostało. Trzeba było coś z tym zrobić, a jak nie da się nic zrobić to się robi rewolucję artystyczną. Ależ tak, przełom w sztuce jest ostatnią deską ratunku przed całkowitym zwątpieniem w sens istnienia. Tyle, że w naszym sensie, sensem stawał się bezsens, ale czyż nie ma wspanialszego sensu nad bezsens. Czyż genialniejszy i bardziej błyskotliwy od pana Tzary jest Pan nie Tzara. Pana Tzary nie ma, choć jest, bo mówi, straszliwie dużo mówi. A jeśli cokolwiek mówię, to zawsze słusznie. Sprzeczać się nikomu ze mną nie radzę, bo i tak wyjdzie na głupka, dlatego że każdego przegadam. Raz zacząłem gadać u Meireri Bar i dalejże. Wszystkich zagadałem na śmierć. Potem poszedłem do Sernera i tam też wszystkich zagadałem. Potem poszedłem do ... nie pamiętam, ale i tam też wszystkich zagadałem. Potem poszedłem do domu i gadałem jeszcze przez pół nocy.
Tak, to jest w
łaśnie Zurych – jak biała flaga rozpostarta wśród gór enklawa spokoju. Zegary z morderczą precyzją mielą czas. Nic nie jest takie ja dawniej. Nie ma już dawniej, ani dziś. Nawet jutro jest cokolwiek niepewne i pod znakiem zapytania. Jest tylko chwila, którą tworzy pan Tzara, czy to się komuś podoba czy nie.Fujarka dadaisty
Z tego fletu cnota tryska
Znów gra dla was dadaista
W dole huczy
świerszczy mocKsi
ężyc kokietuje nocTandaradei, tandaradei
Szumi dusza jak pieprz sucha
W g
łowie wieje zawieruchaZ góry gdzie siedlisko chmur
S
łychać strasznych ptaków chórTandaradei, tandaradei
To si
ę zgadza gram adagioDla nie
żywej narzeczonejSmutek to lub bzdura
O chlebo
żerco pomylonyTandaradei, tandaradei
To piosenka dadaisty
Wasz po
żytek oczywistyNa dwóch skrzyd
łach jak kormoranNiech po
łączy się z przestworemTandaradei, tandaradei
Tzara
By
łem wczoraj u Bonseta - zademonstrował mi swoją siłę. Niczego podobnego nie widziałem. To siła bestii! Zrobiło mi się straszno. Bonset podniósł biurko, rozkołysał je i odrzucił od siebie na jakie cztery metry.Anna Blume
Interesuj
ące byłoby zbadanie tego zjawiska. Nauce znane są takie fakty, ale ich przyczyny nie są zrozumiałe. Skąd bierze się taka siła mięśni, uczeni nie potrafią na razie odpowiedzieć. Niech mnie pan pozna z Bonsetem - dam mu pigułkę doświadczalną.Tzara
A co to za pigu
łka, którą zamierza pani dać Bonsetowi?Anna Blume
Jaka pigu
łka? Nie zamierzam mu dawać pigułki.Tzara
Ale
ż, przecież sama pani dopiero co powiedziała, że zamierza mu dać pigułkęAnna Blume
Nie, nie, pan si
ę myli. O pigułce nie wspominałam.Tzara
O przepraszam, wyra
źnie słyszałem, jak pani powiedziała o pigułce.Anna Blume
Nie
Tzara
Co nie?
Anna Blume
Nie mówi
ł?Tzara
Kto nie mówi
ł?Anna Blume
Pan nie mówi
ł.Tzara
Czego nie mówi
łem?Anna Blume
Pan, moim zdaniem, co
ś przemilcza.Tzara
Nic nie rozumiem. Co przemilczam?
Anna Blume
Pa
ński sposób mówienia jest nader typowy. Połyka pan słowa, nie dopowiada rozpoczętej myśli, śpieszy się i jąka.Tzara
Kiedy
ż to się jąkałem? Mówię dość płynnie.Anna Blume
I w
łaśnie w tym tkwi pański błąd. Widzi pan? Z napięcia zaczyna się już pan pokrywać czerwonymi plamami. Nie drętwieją panu jeszcze ręce?Tzara
Nie. A co?
Anna Blume
Tak. Tak w
łaśnie podejrzewałam. Wydaje mi się, że ma pan już trudności z oddychaniem. Lepiej niech pan usiądzie, bo może pan upaść. O, tak. Teraz proszę odpocząć.Tzara
Ale
ż po co to wszystko?Anna Blume
Tss. Prosz
ę nie wysilać strun głosowych. Zaraz postaram się panu ulżyć.Tzara
Pani mnie przera
ża.Anna Blume
Pragn
ę panu pomóc. Weźmie pan to. Proszę połknąć.Tzara
Oj! Tfu! Jaki s
łodki, obrzydliwy smak! Cóż to mi pani dała?Anna Blume
Nic, nic. Prosz
ę się uspokoić. To środek niezawodny.Tzara
Gor
ąco mi i wszystko zdaje się być w kolorze zielonym.Anna Blume
Tak, tak, tak, drogi przyjacielu, zaraz pan umrze.
Tzara
Co pani mówi? Oj nie mog
ę!Anna Blume
Po
łknął pan pigułkę doświadczalną.Tzara
Mimo wszystko ja za pani
ą szaleję. To jest niezwykłe, nigdy nie będziemy mogli być razem. I to nigdy podnieca mnie do szaleństwa. Niech pani, wyda mnie w łapy agentów swoje rządu. Ja chcę być lojalny wobec pani rządu. Wobec cesarza, cara, czy prezydenta wolnej republiki. A niech to ja mogę być poddanym jej królewskiej mości.Ratunku. Oj. Niech mnie pani ratuje. Oj. Powietrza. Oj. Rat... Oj. Powietrza.
Anna Blume
Zamilk
ł. I nie oddycha.Serner
Kiedy mówi
ę wam że ma 2 metry.Ball
Kiedy mówi
ę wam że ma 3 metry.Serner
Kiedy mówi
ę wam że ma 4 metry.Ball
Kiedy mówi
ę wam że ma 5 metrów.Serner
Kiedy mówi
ę wam że ma 6 metrów.Ball
Kiedy mówi
ę wam że ma 7 metrów.Serner
Kiedy mówi
ę wam że ma 8 metrów.Ball
Kiedy mówi
ę wam że ma 9 metrów.Serner
Kiedy mówi
ę wam że ma 10 metrów.Ball
Kiedy mówi
ę wam że ma 11 metrów.Serner
Kiedy mówi
ę wam że ma 12 metrów.Ball
Kiedy, mówi
ę wam że ma 13 metrów.Serner
Kiedy mówi
ę wam że ma 14 metrów.Ball
Kiedy mówi
ę wam że ma 15 metrów.Serner
Kiedy mówi
ę wam że miłość ma 16 metrówNadia
Wi
ęc umieramyWi
ęc umieramyUmiera si
ę każdego dniaBo tak przyjemnie jest umiera
ćO
świcie śpimyO
świcie śnimyW po
łudnie jest już po nasWieczorem w grób ju
ż zapadamyBitwa to dla nas dom rozkoszy
I pe
łne krwi jest nasze słońceA
śmierć to hasłoA
śmierć to odzewRzucamy
żonyRzucamy dzieci
So morden wir
So morden wir
Wir morden alle tage
Unsre kameraden im totentanz
A zatem bracie wyprostuj si
ęA zatem bracie wypnij pier
śTy, który musisz pa
ść i umrzećSo morden wir
So morden wir
Wir morden alle tage
Unsre kameraden im totentanz
Bruder recht dicht
Auf for mih
Broder deine brust
Broder der di falle
Un stentred must
Ball i Serner podbiegaj
ą do umarłego Tzary, przymierzają się, jeszcze błaznują, wreszcie siadają mu na kolanach.Ball
Za pó
źno.ciemno
ść